Mieszkańcy naszej gminy chcąc dojechać do Poznania mają do wyboru 7 pociągów i ponad 60 kursów autobusowych. Jest to liczba niemała, ale obecny system komunikacji z Poznaniem nie jest jeszcze optymalny. Nie tylko ze względu na rozplanowanie odjazdów czy ceny biletów, ale także ze względu na czas przejazdu, utykanie w korkach i o czym nie zależy zapominać - ekologii. Dobrym, docelowym rozwiązaniem jest transport szynowy. Mimo braku elektryfikacji linii przebiegającej przez Murowaną Goślinę, przejazd nią może być efektywny. Na PKP (która od tego roku przekształciła się w kilka spółek) nie ma co liczyć, bo pomijając jakość przewozów, szybciej dojdzie do likwidacji kolejnych pociągów niż wprowadzenia nowych kursów. O prowadzeniu przewozów myślą za to entuzjaści kolei i samorządy w całej Polsce. Prawo umożliwia obecnie przejmowania od PKP linii, wiąże się to oczywiście z ich utrzymywaniem. Następnym etapem jest tabor. Na linie niezelektryfikowane idealnie nadają się autobusy szynowe (szynobusy). Są one dużo tańsze od zwykłych pociągów, zarówno przy zakupie taboru, jak i w późniejszej eksploatacji. Pojazdy takie są produkowane w Polsce m.in. w poznańskim ZNTK i w raciborskich zakładach "Kolzam". Są także oferty zagraniczne np. "Regio-Shuttle" RS1 firmy Adtranz czy szynobus produkowany przez "Alstom" (
fotografia), który przejeżdżał przez nasze miasto w czerwcu 2000 r. Pojazdy te bynajmniej nie są domeną krajów bogatych, i spotkać je można na trasach regionalnych np. w Czechach lub Słowacji.
W naszym kraju kursuje zaledwie kilka autobusów szynowych, a powodem wiadomo - brak pieniędzy. Na szczęście coś się w tym [2001] roku ruszyło, a to za sprawą środków z budżetu państwa przekazanym samorządom wojewódzkim na przewozu regionalne. Z tych pieniędzy zamawiane są przewozy pasażerskie w województwach. Przewoźnikiem nie musi być PKP (dokładniej PKP Przewozy Regionalne sp. z o.o.), ale ze względu na monopol tej firmy samorządy nie mają wielkiego wyboru. Z tych pieniędzy 10% winno być wydawane na zakup taboru. Samorządy wojewódzkie w roku 2002 zamierzają kupić kilka szynobusów, a w naszym regionie 5 mln zł starczy na dwa takie pojazdy. Dzięki tzw. zamówieniu z wolnej ręki wybrano autobusy szynowe 213M (
rysunki) produkowane w ZNTK w Poznaniu. Pojazd dzięki zastosowaniu lekkiej konstrukcji oraz silników spalinowych o małym zużyciu paliwa jest ekonomiczny w eksploatacji. Szynobus ten jest jak najbardziej ekologiczny (no może poza samym rodzajem napędu, który dla naszej linii może być tylko spalinowy) dzięki redukcji emisji spalin, użyciu materiałów, które można poddać recyclingowi i farb rozpuszczalnych w wodzie czy też zmniejszeniu emisji hałasu. Ważniejsze parametry: 17 m długości, 2,9 m szerokości, ok. 3,7 m wysokości, prędkość max 120 km/h. 213M wyposażono w ok. 40 wandaloodpornych siedzeń, razem zmieści się w nim ok. 100 pasażerów. Szynobusem kieruje jedna osoba, a oba pojazdy można połączyć ze sobą.
Kolejnym etapem inwestycji kolejowej jest opłacenia załogi, którą tworzy maszynista i kontroler oraz utrzymanie torowiska i autobusu szynowego. Istnieje także potrzeba budowy nowych przystanków (np. w rejonie os. 600-lecia). W związku z tym ma być zawiązana spółka, do której weszłyby samorządy (także gminne) i PKP.
Docelowym rozwiązaniem komunikacji w aglomeracji poznańskiej ma być tramper, który po dojechaniu do Poznania ma zjeżdżać z torów kolejowych na tramwajowe. Na razie ta koncepcja choć dokładnie opisana nie doczekała się żadnych środków finansowych. Zamówiony 213M nie będzie mógł korzystać z sieci torów MPK.
Najciekawszą informacją dla pasażerów jest trasa szynobusu. Pomysłów jest co najmniej kilka, a najważniejsze, że prawie wszystkie dotyczą przejazdu przez nasze miasto. Na północ autobus szynowy miałby dojeżdżać do Murowanej Gośliny, Skoków lub Wągrowca. W Poznaniu kończyłby trasę na dworcu Wschodnim lub Głównym (tramper z kolei miałby wjeżdżać na tory tramwajowe w okolicy pętli Zawady i kontynuować jazdę na Starołękę). Ostatnio prasa regionalna wymieniała także trasę okrężną Poznań-Rogoźno-Wągrowiec-Poznań. Dla gośliniaków na rękę będzie jak najkrótsza (na północ) droga, a to ze względu na niewielką "pojemność" szynobusu. Sto osób to tyle, ile zabiera w godzinach szczytu autobus. Tymczasem w sobotę jednym pociągiem z Poznania do Wągrowca podróżuje ponad 220 pasażerów. Nie muszę chyba wspominać jakie zapełnienie jest podczas porannego dojazdu do szkół i pracy, czy też w czasie powrotów. Dlatego też przewiduje się, że autobus szynowy będzie uzupełnieniem i będzie równolegle kursował z pociągiem. Dzięki mniejszemu naciskowi na torowisko 213M drogę do stolicy Wielkopolski może pokonać szybciej niż obecny tabor PKP.
Gdy już szynobus się pojawi zostanie zmodyfikowany rozkład i trasy Transkomu, tak by umożliwić mieszkańcom gminy dojazd do przystanków. Przejazdy przez Czerwonak do Poznania zostaną ograniczone. Już teraz ten problem podnosi się w rozmowach z Transkomem.
W optymistycznych planach pierwsze kursy autobusy szynowego odbędą się na przełomie marca i kwietnia 2002 r.